Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sochaczew. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sochaczew. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 kwietnia 2014

Undergroundowa lanówka w Sochaczewie

Imprezy lanowe, kwintesencja rywalizacji growej, skompresowana do wielkości danych pomieszczeń. 

Piątego dnia kwietnia w SDK Piekarnia odbyła się impreza lanowa. Pomimo braku zainteresowania naszych rządzących, przekazu informacji pocztą pantoflową udało się zorganizować naprawdę fajne wydarzenie. Sam dowiedziałem się od znajomego, który zadzwonił do mnie i plując do słuchawki telefonu, zrelacjonował co tam się dzieje.

Na miejscu powitała mnie grupka mniej lub bardziej znanych twarzy. Zaraz po wejściu do sali głównej pierwsze co rzucało się w oczy, to stara konsolka do gier, znana z dzieciństwa jako Pegazus. Charakterystyczne dźwięki, które dobiegały z tego urządzenia napawały serce radością i powiewem nostalgicznych wspomnień. W momencie mojego pojawienia się, grane były czołgi, jedna z flagowych gier we wszystkich składankach. Na środku sali, na wielkim ekranie projekcyjnym toczył się pojedynek dwóch graczy w Fife 14. Wokół graczy orbitowała grupka fanów sportowych potyczek. Pomimo że nie jestem fanem gier sportowych, było w tym coś magicznego, coś co nie pozwalało oderwać sie od ekranu. Na końcu sali można było pograć w Tekkena. Dwa fotele, telewizor, playstiation 2 i mnóstwo osób chcących udowodnić że to właśnie "Ja" jestem tym najlepszym. Kiedy dawałem bądź otrzymywałem baty od kolejnego gracza, robiło się coraz gęściej od ludu. Finał Fify 14 był szybki, wręczenie nagród kameralne. Ostatnią atrakcją był Counter Strike 1.6, szybka organizacja stołów, momentalne wręcz zainstalowanie się graczy na stanowiskach, sprawna konfiguracja sieci LAN. Minęło dosłownie parę chwil i można było ogladać zmagania graczy. 

Osoba organizująca to wydarzenie naprawdę ogarniała temat. Jak na undergroundowy turniej, wszystko było dopięte na ostatni guzik. Owszem, zdarzały się problemy, co jest nieodłącznym elementem takich spotkań. Organizator nie był pozostawiony samym sobie, gracze byli pomocni, czesto wychodzili z inicjatywą. Znalazło się coś dla tych, którzy nie czują się dobrzy w grach video. Szalona gra w twistera, który była na tyle hardcorową rozrywką, że nie odważyłem się zagrać.

To nie była ostatnia taka impreza. Gorąco zachęcam do zaliczania takich spotkań. Tak tworzy się kultura w naszym mieście, silna i na solidnych fundamentach.


czwartek, 25 kwietnia 2013

Przed majówkowy tost razowy

   Pozytywny czas nastał dla miłośników słońca, ciepłego powietrza i wielu innych rzeczy wiążących się z okresem przedwakacyjnym. Nic tylko iść przed siebie według jedynej, słusznej myśli.
   Czas nadrobić zaległości, zasiąść w ten własny, zaciszny kąt internetu. Dzieje się więcej, dzieje się mniej, góra, dół, te sprawy. Chociaż moją jakże przepracowaną głowę zaprzątają sprawy różnej wagi. Jest kilka projektów (jak zwykle połowy nie dam rady dokończyć) mogących wypalić, nie będę mówił jakich. Podzielić się zaś mogę faktem iż, Mikołaj o mnie nie zapomniał i zesłał mi bardzo urodziwą panią Elfkę do pomocy, przy jakże wymagającym i nieciepiącym zwłoki zadaniu. Mikołaju, masz pan dobre oko.
   Chciałbym polecić rzeczy parę. Pierwsza z nich to portal w którym ostatnio spędzam sporo czasu. Plwolnosci.pl to jego nazwa. Nie ze wszystkim się zgadzam, chyba nie trafiło się gazecisko czy portalisko które by w 100% odzwierciedlało moje poglądy, no cóż. Warto zajrzeć, poczytać i sprawdzić z czym to się je. Drugi zaś jest Krokodylion Sochaczew miejsce w którym poznałem wielu wspaniałych ludzi.
   Już niebawem weekend majowy, plany, wyjazdy? Ja po prostu marzę o chwili spokoju, czas na poczytanie dobrej książki, odświeżenie pomysłów w głowie, możliwość przemyślenia paru decyzji. Warto ten wolny czas wykorzystać na odpoczynek w końcu tak mało jest okazji na to.
   Polecam wydaną w 2008 roku "Inwazję" z pod pióra Robina Cooka. Świetny thriller medyczny, trzymający w napięciu do samego końca. Jest to historia o wybuchu tajemniczej epidemii, która pustoszy Stany Zjednoczone. Bardzo dobrze zainwestowane 30 złotych.
A na koniec jakże klimatyczny utwór z gry Journey

 

sobota, 1 października 2011

Kaberet.

   Witam was w tym jakże słonecznym dniu. Dzisiaj krócej niż zawsze. Projekt: kaberet Sochaczew nabrał znacznych kolorków i urósł do rangi posta na blogu. Ci, co mnie znają troszku dłużej, wiedzą o działalności kabaretowej jaką prowadziłem. Porzuciwszy ją, dla obecnego marzenia, a raczej już celu piszę i zawiadamiam. W związku z coraz większym zainteresowaniem, zrobię to! Znalazła się grupka ludzi, którzy zechcieli mnie wesprzeć i być współtwórcami jakże pamiętnej chwili.
   Obecnie zainteresowanych występami jest około siedmiu osób. Jeśli Ty chłopczyku, oraz Ty dziewczynko też masz na to chrapkę, daj mi znać. Czemu nie zrobić czegoś zabawnego dla tego jakże smutnego kraju, miasta, dzielnicy, rodziny, osoby.
   Pisać do mnie na twittera, maila, można mnie znaleźć również na FB, w powszechnym spisie ludności czy w jakże mało znanym komunikatorze gg czy też skype.