Wszystkie problemy ludzi wywodzą się w dużej mierze z nadmiernego myślenia. Często słyszę: "bo mnie tylko zło w życiu spotyka", otóż nic bardziej mylnego. Wychodzę z założenia że spotyka nas po równo złego i dobrego. Problem w tym że te przykre wydarzenia są silniejszym impulsem, dzięki czemu częściej właśnie na nie zwracamy uwagę i to właśnie takie zdarzenia pamiętamy najdłużej. Prostych, drobnych przyjemności życie dostarcza na każdym kroku. Nie zauważamy po prostu. Dla mnie szczęściem jest uśmiech bliskiej mi osoby, rozmowa z siostrą, wyjście ze znajomymi. Zwracając uwagę na te małe, pozytywne cząsteczki naszego życia, możemy nabrać tyle brakującej nam energii ile potrzeba.
Sposób na bycie bardzo szczęśliwym? Z reguły jeden i niezmienny. Być idiotą. Czy ja jestem? Oczywiście! Można zostać nim z wyboru, bądź odziedziczyć w genach (ci drudzy są najbardziej szczęśliwy). Niestety ja muszę się starać. Co w tym zabawnego? Miny tych ludzi, którym poprawiło się humor, motor napędowy moich występów. Największym zaś jest zażenowana mina mojej dziewczyny. Coś pięknego. Jak ona ze mną wytrzymuje? Coś z nią też musi być nie tak, w końcu tacy ludzie się przyciągają.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz