piątek, 3 lutego 2012

Sentymenty

   Są takie dni i takie noce których stracić nie możemy. Zapewne każdy przeżył wielkie rozczarowanie, wielką miłość bądź po prostu spotkało go wyjątkowe wydarzenie. Mnie spotykają takie rzeczy co piątek.
   Wszystkie problemy ludzi wywodzą się w dużej mierze z nadmiernego myślenia. Często słyszę: "bo mnie tylko zło w życiu spotyka", otóż nic bardziej mylnego. Wychodzę z założenia że spotyka nas po równo złego i dobrego. Problem w tym że te przykre wydarzenia są silniejszym impulsem, dzięki czemu częściej właśnie na nie zwracamy uwagę i to właśnie takie zdarzenia pamiętamy najdłużej. Prostych, drobnych przyjemności życie dostarcza na każdym kroku. Nie zauważamy po prostu. Dla mnie szczęściem jest uśmiech bliskiej mi osoby, rozmowa z siostrą, wyjście ze znajomymi. Zwracając uwagę na te małe, pozytywne cząsteczki naszego życia, możemy nabrać tyle brakującej nam energii ile potrzeba.
   Sposób na bycie bardzo szczęśliwym? Z reguły jeden i niezmienny. Być idiotą. Czy ja jestem? Oczywiście! Można zostać nim z wyboru, bądź odziedziczyć w genach (ci drudzy są najbardziej szczęśliwy). Niestety ja muszę się starać. Co w tym zabawnego? Miny tych ludzi, którym poprawiło się humor, motor napędowy moich występów. Największym zaś jest zażenowana mina mojej dziewczyny. Coś pięknego. Jak ona ze mną wytrzymuje? Coś z nią też musi być nie tak, w końcu tacy ludzie się przyciągają.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz