poniedziałek, 24 października 2011

Gry oraz coś

   Witajcie, nie dawno zakończyły się zawody ESWC w Paryżu. Przyznam się, że nie śledziłem ich sumiennie, zwracałem tylko uwagę na scenę starcrafta 2, który wydaje mi się naprawdę ciekawą grą. Nasz dzielny prostos, MaNa, doszedł do samego finału gdzie natrafił na francuskiego zerga Stephano. Nasz rodak dzielnie się bronił, ale jednak uległ sile plugawej rasy. Mimo to serdecznie dziękujemy za wspaniałe mecze, dostarczone emocje oraz za srebny medal w rękach polaka.
   Za oknem coraz zimniej, aż człowiekowi przechodzi chęć by gdziekolwiek wyjść i cokolwiek załatwić. Czy jest jakiś lek na jesienną depresję? Moim lekarstwem jest dobra lektura, ale takich u mnie ostatnio braki. Z czystym sumieniem mogę polecić wspaniałą opowieść marynistyczną, dzieła Marcina Mortki - Karaibska Krucjata: Płonący Union Jack. Bardzo dobrze napisana, ciekawa fabuła, jak dla mnie, mistrzowsko wykreowane postacie. Czemu ja chwale? Nie przepadam za opowiadaniami czy powieściami marynistycznymi, ale ta książka wciągnęła mnie na bardzo długo i z pewnością zakupie drugą część.
   Nadal nic nie mogę napisać, o Muzo, o natchnienie moje, czemuś ty mnie opuściła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz