piątek, 13 stycznia 2012

Styczniowe rozkimny #1

   Tak, dzisiaj piątek trzynastego, przez wielu ludzi uważany za pechowy. Dzień jak każdy, a jednak się o nim mówi. Jeden dzień w roku, w którym możemy usprawiedliwiać własne błędy, zrzucić wszystko na bliżej nie określoną siłę zwaną pechem.
   W życiu każdego człowieka zdarzają się rocznice, albo to szczęśliwe i warte wspominania, albo te przykre i o których chcielibyśmy zapomnieć. Życie nie jest jednak takie proste, o tych pierwszych często zapominamy a zaś o drugich zapomnieć nie możemy. Czarne rocznice, jak miewam w zwyczaju je tak nazywać, są wyjątkowo ciężkim i męczącym okresem. Czy mam takie? Oczywiście, jedna jest właśnie dzisiaj, w trzynasty dzień stycznia. Nie będę się nad tym rozwodził, bo po co? W taki dzień, od samego rana człowiek zderza się z myślą, niczym z rozpędzonym pociągiem. Staramy się nie pamiętać, zamknąć ten rozdział, lecz nie możemy. Wbrew pozorom zacząć coś nowego, to nie taka prosta sprawa. Odciąć się od łańcucha bólu potrafią tylko najsilniejsi. Często znajomi w trosce i błogiej nieświadomości dobijają człowieka, jest jedno zdanie które zawsze działa tak samo: "Nie martw się, będzie dobrze.", wtedy człowiek myśli: "Wróżbita Maciej się znalazł". Częste sztuczne uśmiechy, rysowanie iluzji kreską oszustwa, działania by nie dać po sobie poznać, w jakim stanie się znajdujemy.
   Czy można coś zrobić? Można a nawet trzeba. Wystarczy być, sama świadomość, że człowiek nie jest pozostawiony na pastwę losu czyni cuda. Często staramy się pomóc, a o wiele ważniejsze jest zrozumieć. Postawić się na miejscu rozpaczającego, posmakować goryczy z jego pucharu wegetacji, bo tak można właśnie określić ten stan. Nie wszystko jest takie, na jakie wygląda, wiec nie dajmy sobie przysłonić oczu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz